via lazacylazarz.nowyekran.pl on 8/30/11
Trzeci sposób polega na kupowaniu głosów u wyborców i odbywa sie tak: 1 kupiony wyborca odhacza się w rejestrze komisji, pobiera kartę do głosowania i idzie do kabiny. Tam jednak nie głosuje tylko chowa za pazuchę (lub do teczki) czystą kartę a sam wrzuca do urny (dla niepoznaki) przyniesioną czystą kartkę papieru. Czystą kartę do głosowania wynosi na zewnątrz lokalu wyborczego do tzw. płatnika. Płatnik płaci za czystą kartę (którą zabiera) 50 lub 100 zł – stawki są różne i po temacie. Następnie płatnik wypełnia kartę do głosowania krzyżykiem na określonego kandydata i daje ją kolejnemu przekupionemu wyborcy. Łże Wyborca ma zadanie wejść do lokalu wyborczego, zarejestrować się, pójść do kabiny udając, że głosuje a następnie schować swoją czystą kartę a wrzucić tą, którą otrzymał od płatnika. Pieniądze dostanie na zewnątrz lokalu po przyniesieniu płatnikowi swojej czystej karty. I tak naokoło wojtek. W regionach o strukturalnym bezrobociu płatnik może w najbliższym pośredniaku znaleźć wcześniej kilkudziesięciu łasych na pieniądze łże Wyborców, którzy pójdą na ten numer. Sprawa wydaje się niebezpieczna ale płatnicy często mają wprawę i kontakty, gdyż system ten znany był już wiele różnych wyborów temu. Jeśli nie złapie się takiego na gorącym uczynku (np. w ramach prowokacji policyjnej lub dziennikarskiej) to o tym, że do tego rodzaju fałszerstwa mogło dojść członkowie komisji mogą się domyślić, gdy podczas liczenia znajdą wśród kart do głosowania jedną lub kilka czystych kartek papieru.


