Tagi

,

Poszłam na pocztę wysłac parę listów. Stojąc przy okienku stałam się mimowolnym świadkiem sceny dziejącej się obok.

Dwoje Polaków, kobieta i mężczyzna próbowali bezskutecznie wytłumaczyc coś bezradnej urzędniczce. Ta powtarzała im po angielsku, że nie rozumie, o co im chodzi. Jakiś wewnętrzny głos mówił mi, żebym się nie wtrącała, ale dobre serce wzięło górę nad rozumem i zapytałam grzecznie po polsku tych dwoje, czy mogę im w czymś pomóc. Ku mojemu bezgranicznemu zdumieniu w nagrodę za dobre chęci zostałam obrzucona złym wzrokiem i ostrzeżona, żebym się nie wtrącała i pilnowała własnych spraw!!!

Dosłownie odjęło mi mowę.

Zdaję sobie sprawę, że trafiłam na wyjatkowo wredne egzemplarze, że nie oznacza to automatycznie, że wszyscy są tacy, ALE…

Nie zamierzam po raz drugi narażac się na takie sytuacje.

Po prostu następnym razem w takim wypadku ugryzę się w język.

I tyle!

via Agnieszka z Deventer – Onet.pl Blog.

Reklamy