Tagi

, , , , , ,

PostWysłany: Wto Mar 14, 2006 5:07 am Temat postu:Odpowiedz z cytatem


Jestem entuzjastycznym internautą od kilkunastu lat.Mam nieprzerwany dostęp do sieci od czasów, kiedy nie istnial jeszcze World Wide Web, pierwszy browser (Mosaic) był przedmiotem nieśmiałych eksperymentow w intranecie europejskiego ośrodka badań nukleranych CERN w Szwajcarii, kapryśnym programem łączności kontrolującym modem o oszałamiającej szybkości 2,400 bps sterowało się przy pomocy tajemniczych komend na poziomie systemu operacyjnego, pliki ściągało się godzinami przy pomocy dziwnych narzędzi o nazwach veronica lub archie, każdy użytkownik mógł ze swojego komputera modyfikować wedle własnego uznania konfigurację serwera ISP na poziomie Unix shell, a każda minuta tych nowomodnych przyjemności kosztowała ciężkie pieniądze. Komputer mający 4MB RAM był w technicznej awangardzie; 1GB to była niewyobrażalna góra danych, lub pojemność dodatkowego twardego dysku kosztującego tyle, co mały używany samochód.

W ciągu moich kilkunastu lat z sieciowym hobby, nigdy nie miałem wątpliwości, że Warszawa od czasu do czasu stara się aktywnie pociągać zza kulis za sznurki dyskusji na swój temat – podkręcać, selektywnie wyciszać lub nagłaśniać, odstraszać czytelników, robić wariata z potencjalnie niewygodnych autorów, dezinformować, dezintegrować etc. Potomstwo Dzierżyńskiego zawsze było bardzo dobre w stwarzaniu sztucznych światów. Internet otworzył im nowe możliwości „maskirowki” działań operacyjnych.

W latach 70-tych, do dezintegracji antykomunistycznej opozycji wsrod studentów spec-agencje miały TW ‚Ketmana’ i innych, którzy skłócali opozycjonistów ze sobą. Dzisiaj mają klawiaturę, na której można wyprodukować dowolną liczbę wirtualnych agentów wpływu. Tylko że wtedy można było panować nad przepływem informacji. Dziś nie jest to już możliwe, państwowe kłamstwo demaskuje się w ciagu sekund.

Warszawa działa w sieci, moim zdaniem, ponieważ polski establishment tradycyjnie boi się i nienawidzi wszystkiego, czego nie kontroluje. Polska doktryna paranoi państwowej głosi, że tak samo jest wszędzie. Czyli że to, co na Zachodzie widać z wierzchu, to nieprawda, to nieautentyczne, bo tak naprawdę to wywiad cywilny i wojskowy w każdym kraju pociąga za sznurki w celu ręcznego sterowania życiem publicznym. Absurd tej tezy może zrozumieć tylko ten, kto przez dłuższy czas żył na Zachodzie.

Nie chodzi o to, że to jest technicznie niemożliwe – tajna socjotechnika jest jak najbardziej możliwa, ma liczne precedensy, tak wschodnie jak i zachodnie. Chodzi o to, że utrzymywanie na codzień aparatu mającego za zadanie tajnie manipulować socjotechnicznie wszystkim naraz, w skali całego państwa, byłoby tyleż kosztowne co marnotrawne. Na Zachodzie nikt nie będzie na to systematycznie łożył środkow budżetowych,l w zamian za wysoce wątpliwe korzyści polityczne.

Stopień komplikacji ‚information operations’ jest często taki, że zaczynają żyć własnym życiem, czyniąc ostateczne skutki trudnymi do przewidzenia. Na systematyczne pakowanie funduszów w paranoję aktywnego sterowania – „na wszelki wypadek” – dyskusjami internetowymi, na uganianie się po sieci za urojonymi wrogami i nieprawomyślnymi forami dyskusyjnymi, może sobie pozwolić tylko ogarnięte patologiczną podejrzliwością państwo autorytarne, które śmiertelnie boi się wolności słowa. W takim państwie nikt się nie ośmieli kontrolować ani kwestionować zasadności zarządzonych przez ‚ścisłe kierownictwo’ wydatków na przeciwdziałanie rzeczywistym, wirtualnym czy urojonym wywrotowcom. Casus Chiny, Arabia Saudyjska, Iran…

Bardzom ciekaw, czy na internetowych forach polskojęzycznych dadzą się z czasem gołym okiem zauważyć skutki zamierzonej likwidacji WSI, ostatniego niezreformowanego przyczółka PRL. Nota bene, następcy WSI mają podlegać jednemu z naszych pupili.

Moje podejście do tego wszystkiego daje się streścić w jednym z haseł PRL-owskiej opozycji antykomunistycznej lat 70-tych: „partia kieruje, rząd rządzi, a my robimy swoje”. Jeśli ktoś w Warszawie rzeczywiście ma taką fantazję by wydawać pieniądze polskiego podatnika na sieciowe walki z cieniem, zwidami i omamami rządzących, oraz na budowę elektronicznych wiosek potiomkinowskich w internecie, które będzie następnie prezentował jako dowód jedności Polonii z Macierzą, to na zdrowie. To nie są moje podatki, i nie widzę powodu, by miało to wpływać na moje poglądy.
_________________
Stary Wiarus
staryw@hotmail.com
staryw@NOSPAMgmail.com [remove NOSPAM]

Reklamy