Bo juz po pol roku zaczeli przyjezdzac „na zarobek”, tak srednio dwa razy do roku po 3-4 miesiace za kazdym razem. Czyli w sumie zyli pol na pol, tu i tam. Z tym tylko, ze tu przyjezdzali zakasywali rekawy i tyrali zeby tam moc szpanowac.

via bez odwrotu: Ciechocinek.

Lojezu. 

Ale to takie typowe. Moja najlepsza kumpela:

mieszkala z matka przez cale lata, matka oczywiscie jezyka sie nie za bardzo nauczyla, zawsze sie nia wyreczala wszedzie. Jakos po wielu latach wreszcie doszlo do skutku: zrobila refinance, kupila matce kawalerke w Warszawie, wyprawila, z bogiem.

Bylo dobrze przez rok a potem matka zaczela przyjezdzac tutaj na zarobek… i jej wisiec nad glowa.
Wiec powiedziala, ze ona gosciem to u niej moze byc, miesiac gora dwa ale nie pol roku i jak chce tu znowu mieszkac to niech sobie cos wynajmie bo razem to sie powybijaja.

matka nie miala wyjscia i wynajela. dodam od siebie, ze to wyjatkowo tokstyczna osoba (mialam okazje ja spotkac) i sie kumpeli nie dziwie.

October 29, 2010 7:01 PM
Advertisements