Tagi

, , , , , ,

Dziś będzie o czołowym propagandyście katastrof spadających na Polskę z powodu sojuszu polsko-amerykańskiego, Andrzeju Taladze. Talaga nie napisze, że powinniśmy być wasalem Rosji, on po prostu będzie zwalczał wszelkie rozwiązania to zwasalizowanie uniemożliwiające. Taka zabawa w obiektywizm. Pieśń wasala Talaga zostawi Iwińskiemu albo Zemkemu. Ale czy walka z sojuszem polsko-amerykańskim jest przypadkiem u Andrzeja, który swoje pióro wynajął spółce Axel Springer -Abramowicz. Rura wszak zobowiązuje.

Andrzeja poznałem w 1997 roku. Podróżowaliśmy wówczas razem przez kawałek Turcji i Kaukazu. Wysoki, przystojny Andrzej cieszył się powodzeniem u kobiet i gdyby na tym poprzestał, zapewne wszyscy wyszlibyśmy na tym lepiej. Niestety Andrzej zajął się polityką a raczej postanowił wynająć swoje pióro i inteligencję. Nie od razu jednak zdecydował się kto zapłaci więcej. Początkowo uważał, że może zachować niezależność. Bardzo się też pilnował by niczym przede mną nie zdradzić prawdziwych poglądów. Zapewne nie miał wtedy żadnych – nikt przecież nie płacił. Nie powiedzieć w żadnej sprawie żadnego zdania, które mogłoby go określić politycznie – to duża sztuka. Zwłaszcza, że ja swych poglądów nie ukrywałem, bo i po co i wróżyłem jego planom założenia własnej agencji informacyjnej jak najgorzej. Przewidywałem, że będzie musiał pójść na służbę. To tylko kwestia czasu.

Gdy później zobaczyłem Andrzeja w „Nowym Państwie” doszedłem do wniosku, że się pomyliłem, że jego ostrożność nie wynikała z koniunkturalizmu i szukania opłacalnej drogi kariery. Ale „Nowe Państwo” de facto padło i Andrzej znalazł się na zielonej trawce i zrozumiał gdzie są konfitury. Po błędach młodości postanowił już nigdy nie znaleźć się w niepewnej sytuacji. Wybrał pracodawcą wypłacalnego, który potrafi zadbać o swoich wasali. Wystarczy służyć interesom rosyjsko-niemieckim i problemy materialne mamy w Polsce rozwiązane. Ciekawe czy żona Andrzeja nadal pracuje w „Wybiórczej”. Wówczas gdy się poznaliśmy się, tłumaczył, że ona pisze tylko w dziale mody. W piekle przecież też można tylko reperować kotły i nikomu nie szkodzić.

Wniosek: pierwsze wrażenie zawsze prawdziwe.

via Niezalezna.pl.

Reklamy